Perfekcjonista w biznesie

 

Nie czytaj tego wpisu i nie oglądaj warsztatu, jeśli zwroty takie jak: „chirurgiczna precyzja”, „aptekarska dokładność” czy „diabeł tkwi w szczegółach” oraz słowa takie jak: „detal”, „drobiazg”, „niuans” czy „paproszek”, to dla Ciebie nieznana konstelacja w odległej galaktyce.

 

Będzie o perfekcjonizmie i perfekcjonistach oraz o tym, jak bardzo ta cecha osobowości czy charakteru zabija przedsiębiorców od środka.

Perfekcjonizm nie jest, nie był i nigdy nie będzie czymś pozytywnym.

Powiedziano i napisano na ten temat bardzo dużo. Co ciekawe, typowy perfekcjonista nie widzi w swoim postępowaniu nic złego. Wręcz przeciwnie, marzy, by cały świat przestawił się w tryb funkcjonowania na poziomie wysokiego C. Jako rasowa perfekcjonistka przychylam się całą sobą do tej utopijnej idei. Może żylibyśmy trochę wolniej, nowe produkty pojawiałyby się rzadziej, ale jak już by się pojawiły, to byłby prawdziwy kosmos.

Osobiście bardzo żałuję, że perfekcjonistów jest tak mało – mielibyśmy idealny, wysoko jakościowy świat, bez zbyt wielu zmian. Kłopot w tym, że takie myślenie ciąży w kierunku błędu poznawczego sprawiedliwego świata. Świat nie jest sprawiedliwy, nigdy nie był i nie będzie, nie będzie też perfekcyjnie idealny. Dążenie do perfekcji jest wyłączną potrzebą perfekcjonisty, a nie generalną potrzebą populacji.

Jesteś perfekcjonistką lub perfekcjonistą. I co teraz?

Nic. Bardzo dobrze, że jesteś. Ja też! Nie wydłubiemy tego z siebie. Tacy jesteśmy i już. Znasz takie powiedzenie, że zrobione jest lepsze od doskonałego? Powiedz to perfekcjoniście. Dla nas doskonałe jest zdecydowanie lepsze niż skończone. Jedyne, co możemy zrobić, to przesunąć suwak ze skrajnej, która zatrzymuje nas w blokach startowych, bardziej na środek. Skrajna to ten stan, gdy myślimy, że jeszcze nie jesteśmy wystarczająco przygotowani, a nasz post, relacja czy grafika jeszcze nie są wystarczająco dopieszczone, więc nie publikujemy i stoimy w miejscu, zamiast działać.

Mam na to jedną radę.

Podziel sobie w głowie świat na pół. Trzymaj bezwzględną jakość produktów i w tym przypadku ciesz się swoim perfekcjonizmem. Jeśli chodzi o rynek online, posty czy relacje, odpuść. Niech wreszcie do Ciebie dotrze, że te produkcje żyją najwyżej 24 godziny i są robione dla częstotliwości, na przemiał. Przeplataj to wszystko od czasu do czasu perfekcyjnym wpisem i przybij sobie piątkę, że robisz częstotliwość.

Jeśli Twój perfekcjonizm przyblokuje częstotliwość, jakość tego, co robisz, nie będzie miała najmniejszego znaczenia, gdy obok Ciebie znajdzie się gracz z wysoką częstotliwością. To on będzie zarabiać więcej, nawet wtedy, gdy jakość oferowanych przez niego treści będzie niższa od Twoich. Jeśli myślisz teraz, że to nie jest sprawiedliwe, wróć do przykładu e-booka Zosi i pensji chirurga i zapłacz raczej nad nim i jego losem. Tu dodam, że kiedy piszę te słowa, krwawi moje serce perfekcjonistki.

 

Jak ja bym chciała, żeby to jakość decydowała o tej pierwszej nucie sympatii, po której już tylko przy- cisk „kupuję i płacę”. Jakość jest ultraważna, ale dopiero w drugiej kolejności odśnieżania. Dopiero w momencie, gdy klient rozważa chęć ponownego zakupu. Tak! Wtedy jakość i wcześniejsze pozytywne doświadczenia z marką (w tym marką osobistą) mają dominujące znaczenie. Tu pozdrawiam każdego perfekcjonistę, który w ślimaczym tempie dopieszcza swoje produkty, wpisy i filmy, licząc na to, że jakość się zawsze obroni.

Niestety to tak nie działa.

W świecie online pracujemy SZYBKO, tak PROSTO jak tylko się da i najważ- niejsze: TERAZ! Czasami pomaga też zamknięcie oczu przed naciśnięciem przycisku „publikuj” – w myśl zasady: czego oczy nie widzą, tego ręce perfek- cjonisty nie skasują.

 

Powyższy tekst jest fragmentem mojej książki: „Zarabiaj więcej na swoim” – książkę znajdziesz TUTAJ

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Bądźmy w kontakcie - czyli, co Cię mogło ominąć?

Nie lubisz mediów społecznościowych i jesteś w nich okazjonalnie, a może boisz się, że coś mogło Cię ominąć?  RAZ W TYGODNIU prześlę Ci najważniejsze informacje o nowych wpisach na blogu, nowych odcinkach na YouTube oraz o wszystkim, co warto przeczytać lub zobaczyć. To tu dostaniesz kody rabatowe i linki do moich partnerów, z którymi podjęłam współpracę. Niektóre z tych linków to mogą być linki afiliacyjne - kiedy coś od nich kupisz - ja też zarabiam, ale nie ma to wpływu na Twoją cenę. Ponieważ uczę transparentności - chciałam Ci o tym powiedzieć. Newsletter przychodzi w poniedziałki.